Na szczycie jednej z kamienic przy Rynku Staromiejskim, co bardziej spostrzegawczy mogą dojrzeć czarnego kota. Nie jest to, oczywiście, żywy i prawdziwy zwierzak, a jedynie figura, która znalazła się tam nieprzypadkowo, choć – o czym za chwilę – stać powinna raczej w północnej części miasta. Ale po kolei.
Legenda o kocie kieruje nas do wieku XVII, kiedy to miała miejsce plaga myszy, która nawiedziła miasto. Zewsząd zaczęto zwozić czworonogi, aby poradziły sobie z plagą małych gryzoni, gdyż miejskie spichlerze zaczynały świecić pustkami, czemu sprzyjały także częste przemarsze wojsk kierowanych do walk ze Szwedami. Jeden z kotów był na tyle leniwy, że nie brał udziału w całej akcji łapania myszy, tylko wylegiwał się na obronnych murach od północnej strony miasta. Gdy do bram Torunia dotarli Szwedzi, został szybko bohaterem, atakując pazurami szwedzkich żołnierzy, a zwłaszcza jednego, który miał dać hasło do ostatecznego szturmu na miasto. Dzięki bohaterskiej postawie kota Toruń nie został zdobyty przez szwedzkie wojska. Mieszczanie (lub, według innej wersji – sam burmistrz), w ramach podziękowań, na cześć swego bohatera nazwali część obwarowań na „koci” sposób: Koci Brzuch, Koci Łeb, Koci Ogon.
To oczywiście legenda, a sam temat „kocich” obwarowań powróci na pewno jeszcze na stotomtoruń.
Źródła (dostęp: 2014-06-22): http://otoruniu.net/dwie-„kocie”-basteje/ ,http://przyjaciel-torunia.pl/o-kocie–ktory-bronil-miasta,38,l1.html











Pingback: Baszta Koci Łeb w Toruniu |