Choć latarnia morska w Rozewiu, a właściwie latarnie – bo mam na myśli obie, nie plasują się w ścisłej czołówce moich ulubionych polskich latarni, to jednak stanowią swoisty magnes, przyciągający do siebie, ilekroć jestem w ich pobliżu. Co stanowi o sile tego przyciągania? Z pewnością długa historia latarni, związane z nimi liczne legendy, ale na pewno także otoczenie – nie dość, że przebogate w szereg innych, pomocniczych budynków, służących od wielu lat latarnikom, mających swoje własne historie, to położonych u stóp niezwykłego, wręcz tajemniczego bukowego lasu, prowadzącego wprost do wód Bałtyku.
Najczęściej, kiedy próbuję opisać magię moich ulubionych miejsc, brakuje słów. Niech więc, zamiast nich posłużą zdjęcia rozewskiej twierdzy latarników:










































