Dokładnie tydzień temu, 12 listopada 2015 roku, został oficjalnie otwarty toruński kolejowy Dworzec Główny. Oczywiście, nie po raz pierwszy, lecz po kilkunastomiesięcznym remoncie. Remoncie wręcz kapitalnym, zmieniającym budynek dworca i jego otoczenie fragmentami nie do poznania.
Dworzec, wraz z budynkiem służbowym, wzniesiono w 1873 roku, a wkrótce postawiono także budynek mieszczący pocztę. Do 1945 roku przechodziły nieznaczne przebudowy, po zakończeniu wojny zostały odbudowane po pożarze. Największe zmiany w architekturze obiektów dworcowych zaszły w okresie od 1963 roku do lat 70., kiedy to m.in. pomalowano ceglane elewacje, czy zmieniono wystrój wnętrza (to z tego okresu pochodził ów słynny „kryształowy” sufit). Nieco później, bo w 1994 roku, w wyniku remontu przejścia podziemnego łączącego m.in. perony 3 i 4, zlikwidowano zabytkową, oryginalną okładzinę ceramiczną wytwórni Villeroy & Boch z Berlina, zachowując jedynie jej skrawek. Po zmianach restrukturyzacyjnych PKP dworzec pustoszał coraz bardziej, stając się kiepską wizytówką miasta.
I właśnie miasto Toruń przejęło wspomniane obiekty na początku 2014 roku i bardzo szybko zabrało się za wspomniany remont. Od kilku dni możemy oglądać jego efekty, choć ekipa remontowa nie zeszła jeszcze zupełnie z placu budowy, prowadząc prace wykończeniowe. Mimo to, dworzec jest już gotowy na przyjęcie i obsługę pasażerów. Wybrałem się więc z aparatem, by móc zobaczyć efekty pracy ekipy remontowej i wyrobić sobie zdanie na temat modernizacji i rewitalizacji (chyba takich określeń powinienem użyć w tym miejscu) budynków.
Tak przedstawia się główny budynek dworcowy od strony podjazdu (od wschodu), nadal niedostępnego dla samochodów innych niż taxi, czy służbowych PKP:
Uwagę zwraca elewacja oczyszczona ze szpetnej różowej farby oraz zamontowany zegar. Powrócono także do masywnych, drewnianych, zakończonych półkoliście, drzwi:
Niestety, zniknął oryginalny neon z nazwą dworca, a zastępczy (sam napis?) zamontowano jedynie od wschodu (dotychczas był także od północy):
Oczyszczenie dworca z farby i zastosowanie drewnianej stolarki drzwiowej i okiennej (a w niektórych przypadkach także ozdobnych klamek (!)) pozwoliły wrócić obiektowi do dawnej świetności:
Podobnie zyskały odnowione budynki: służbowy (mieszczący – nadal – m.in. toalety)…
… oraz poczty, który zaadaptowany został na potrzeby hostelu:
Warto również wspomnieć, że wyeksponowano fragment elewacji budynku głównego, na którym możemy dostrzec fragmenty dawnego napisu, nieznanej jednak treści:

Ponadto, na południowej elewacji zamontowano tablicę, upamiętniającą przybyłych na Dworzec Główny wiosną i latem 1945 roku mieszkańców Wilna i Wileńszczyzny, w tym profesorów i pracowników naukowych i administracyjnych Uniwersytetu Stefana Batorego:
Wejdźmy teraz do środka i zobaczmy, jak zmienił się budynek od wewnątrz:
Do wnętrza można dostać się m.in. głównym wejściem (od podjazdu), prezentowanym wcześniej na zdjęciu z zewnątrz; tu – od środka:
To samo wejście możemy zobaczyć z góry – wjeżdżając schodami ruchomymi na piętro:
Zresztą, piętro zmieniło się także – oczekują tam m.in. lokale (do wynajęcia):
Wspomniałem, że do głównego hallu można dostać się na kilka sposobów; jednym z nich jest podziemne przejście, poszerzone i wydłużone, aż do ulicy Podgórskiej:
Tak prezentuje się wyjście do hallu głównego:
A tak wygląda obecnie ocalały (i przeniesiony z innego miejsca dawnego przejścia) fragment z ceramiką Villeroy & Boch:

Odrestaurowano także zabytkowe wiaty nad zejściami do podziemnego przejścia – od ulicy Dybowskiej (w przypadku którego zastosowano schody ruchome, tworząc obok zejście ze schodami tradycyjnymi):
Stosunkowo mało zmienił się peron 1 (obsługujący pociągi dalekobieżne), poza podwyższeniem go (jak i 3 pozostałych), połączeniem z przejściem podziemnym (przy jednoczesnej likwidacji naziemnego) i zamontowaniem tzw. azyli (przeszklonych poczekalni):
Istotną zmianą w otoczeniu dworca jest także przeniesienie parowozu TKh49-5564 nieco bardziej na północny-wschód:
Otoczenie dworca zdominowały także dość liczne i długie wiaty, z założenia mające chronić podróżnych przez niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi; w kierunku przejścia podziemnego:
… i wzdłuż torów, gdzie przeniesiono przystanek komunikacji miejskiej:
No właśnie, wiaty mają, z założenia, chronić podróżnych przed deszczem. I tu pojawiają się wątpliwości i moje uwagi co do remontu i obecnego stanu dworca.
Po pierwsze, wspomniane wiaty są za wysokie – sam miałem okazję się przekonać, że zacinający deszcz dociera także i pod nie. Po drugie, dlaczego podróżni docierający do hallu budynku głównego z podziemnego, ciągnąc torby na kółkach nie mogą skorzystać z ruchomych schodów? Dla nich nie przewidziano podjazdu na pierwszych schodkach. Po trzecie, szkoda, że nie pokuszono się o odtworzenie całościowe ceramiki Villeroy & Boch. Po czwarte, nadal nie działają elektroniczne wyświetlacze dla pociągów – widoczny jest jedynie komunikat o testach systemu. Po piąte, niestety, kiepsko wyglądają prowadnice dla kabli, co widać zwłaszcza pod wiatą i na schodach peronu 1. Po szóste, choć parowóz TKh49 został odnowiony i stanowi ważny element otoczenia dworca, pozostaje otwarty i dostępny dla wszystkich, co może prowadzić do jego dewastacji. Wreszcie, po siódme, cały pozytywny efekt remontu pryśnie jak bańka mydlana, jeśli nie będzie na bieżąco utrzymywany właściwy poziom czystości. Plastikowy worek, czy puszki po piwie to nie jest dobry widok. Trzeba też zadbać o kafle na podłodze podziemnego przejścia oraz na peronach, bo chyba dość łatwo przyjmują nieczystości.
Myślę jednak, że te minusy nie przesłaniają plusów remontu – Dworzec Główny odzyskał blask, czystość i ogólną funkcjonalność. No i ożył – choć w porze, w jakiej byłem tam obecny, nie było zbyt wielu pasażerów, to jednak widać, że główny hall z kasami biletowymi tętni życiem – można kupić bilet (co oczywiste, choć nie na wszystkich już dworcach), ale także zjeść coś ciepłego, kupić gazetę, czy nawet książkę w księgarni (!). Dobrze, że zamontowano ruchome schody na piętro – raczej nie zakłócają ogólnego odbioru wnętrza. Nie brakuje mi też sławnego sufitu z lat 60. ubiegłego stulecia – niewątpliwie, był to ciekawy element architektury, ale narzucony XIX-wiecznemu budynkowi, do którego zupełnie nie pasował. Malkontenci stwierdzą, że nie pasują także ruchome schody. Tylko, że one służą podróżnym zaznaczając, że znajdujemy się w XXI wieku w XIX-wiecznym obiekcie.
Nareszcie nie mamy się czego wstydzić przed podróżnymi z innych miast. Do remontu pozostają jeszcze dworce: Miasto i Wschodni. Oby jak najszybciej, by móc je uratować.
—————————————————————–
Źfódła:













