Dwa tygodnie temu dodałem pierwszy wpis o latarniach morskich, przybliżający początki tej mojej pasji. Wspomniałem wówczas o pudełkach po zapałkach z wizerunkami latarni, które to pudełka dały impuls do zainteresowania się latarniami. Zaintrygowało mnie wówczas, co to za latarnia, które nie zostały podpisane, no i – oczywiście – czy to jedyne takie obiekty w Polsce. Poszukiwałem więcej pudełek, które dałyby mi odpowiedź, ale do dziś nie znalazłem innych. Być może fabryka w Sianowie, bo to ona wyprodukowała zapałki z wizerunkami latarni morskich, wypuściła jedynie tych kilka. Dziś wiem, że miały także różne odmiany – niektóre wydrukowano na białej tekturze, niektóre z farbą czarną, inne – zieloną.
Poniżej dodaję zdjęcia tych kilku pudełek, dzięki którym zainteresowałem się latarniami morskimi, w czasach, kiedy dostęp do informacji (także o latarniach) był bardzo ograniczony i, poza tymi kilkoma pudełkami, trudno dostępną (w zasadzie tylko w bibliotekach) książką Mariana Czernera, całą rzeszą pocztówek oraz dość enigmatycznymi mapami turystycznymi nie istniały inne źródła wiedzy o polskich latarniach morskich.
Warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów, m.in. na wygląd wejścia do latarni Rozewie (bez schodów), czy wizerunek latarni morskiej w Gdańsku-Wisłoujściu, przedstawiający wieżę fortu, pełniącą wówczas także funkcję nawigacyjną, sprzed pożaru ozdobnego, barokowego hełmu – dziś wieża ta wygląda zupełnie inaczej. Pudełka zostały zaprojektowane i wyprodukowane zapewne przed 1978 rokiem, o czym świadczy wygląd latarni rozewskiej, jeszcze sprzed podwyższenia wieży.















