Latarnie morskie, czyli jak to się zaczęło…

Wśród wszystkich moich pasji latarnie morskie zajmują miejsce szczególne. To już 24 lata, odkąd kilka pudełek po zapałkach z wizerunkami tych niezwykłych budowli spowodowało, że zainteresowałem się tym, czy są, gdzie są, jakie są… A nie było to łatwe. Nie było wówczas internetu, nie było dokładnych map dostępnych wszystkim, co więcej – latarni morskich w przeważającej większości nie można było w ogóle zwiedzać! Takie były czasy. Do pudełek po zapałkach mapa turystyczna Wybrzeża, kilka pocztówek i… właściwie to wszystko. A potem pożyczona „biblia” miłośników latarni morskich, czyli książka Mariana Czernera, kilka wizyt w, lub raczej, obok latarni. A potem przyszedł internet, kolejne możliwości. Choć, wstyd się przyznać, ale są dwie białe plamy na mojej mapie polskich latarni morskich 🙂

Jedną z najważniejszych dla mnie latarni jest helska bliza. I to z dwóch względów: po pierwsze, to była pierwsza latarnia, jaką udało mi się zobaczyć na własne oczy (to był 1991 rok…); po drugie, dzięki temu narodzili się Mataszkowie. Blisko 3 tygodnie temu ich przygody ujrzały światło dzienne, w postaci książki zatytułowanej „Mataszkowie i tajemnice Helu”, adresowanej do najmłodszych czytelników (w wieku 7-11 lat), choć dorośli też mogą spróbować pomóc Mataszkom odszukać skarb, na przykład czytając książeczkę swoim pociechom 🙂

Zapraszam więc serdecznie zarówno do zapoznania się z treścią książki (tu profil facebookowy Mataszków), jak i śledzenia mojego bloga, w którym, poza zabytkami czy Toruniem, będą pojawiały się także wpisy o latarniach morskich. Nie może być inaczej… 🙂

Latarnia morska w Helu | 20-05-2010

Latarnia morska w Helu | 20-05-2010

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.